Wstałam rano w ogóle nie wyspana. Nie wiem czemu ale nie mogłam spać. Podeszłam do szafy wciąż zaspana wyciągnęłam z niej pierwszy lepszy komplet i bieliznę i ruszyłam do łazienki. Tam umyłam twarz i zęby zrobiłam makijaż, włosy przejechałam szczotką i ubrałam się w to i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym nalałam soku i zjadłam to. Była siódma wiec tylko ja byłam na chodzie bo musze iść do szkoły. Po posiłku poszłam na górę i wzięłam torbę z zeszytami zeszłam na dół ubrałam moje kochane czarne za kostkę converse. Wzięłam jeszcze kurtkę ponieważ jest jesień i jest strasznie deszczowo. Kiedy wyszłam z bloku zimne powietrze zaatakowało moją twarz przymknęłam oczy i ruszyłam do szkoły. Kiedy byłam w połowie drogi ktoś zatrzymał się motorem. Już w tedy wiedziałam że to Mike wiec stado motyli wybuchło w moim brzuchu nawet nie wiedziałam dla czego. Chłopak zszedł z pojazdu i łapał mnie za nadgarstki ciągnąc mnie w swoją stronę. Teraz stałam przodem do Mika jednak nie mogłam mu spojrzeć w oczy ponieważ był o wiele wyższy ja miałam zaledwie 175 cm a on...
-Podwieźć cię ?
-Nie dzięki przejdę się.-nie mogłam iść ponieważ jego uścisk na moich nadgarstkach wzmocnił się- proszę puść mnie nie mam ochoty się z tobą użerać.-powiedziałam a on o dziwo zrobił to o co go poprosiłam. Odwróciłam się i poszłam w daną stronę.
W szkole nic ani nikt mnie nie zaczepił. Ale lekcje ciągnęły się w nie znane. Po zajęciach od razu ruszyłam w stronę wyjścia. Na dworze pachniało deszczem i jesienią kochałam oba te zapachy, a jeszcze bardziej kochałam Nowy Jork jesienią był w tedy przepiękny. Przed bramą szkoły stał Mike kiedy mnie zobaczył uśmiechną się a ja nie wiedząc dla czego odwzajemniłam ten gest. Wiedziałam że czekał na mnie więc podeszłam do niego nie wiedząc czemu.
-Na kogo czekasz ?-zapytałam.
-Na ciebie...-powiedział, złapał mnie za nadgarstki, przyciągną mnie tak że teraz znajdowałam się między jego nogami. Uniosłam jedną brew i zapytałam.
-Co chcesz ?
-Chce spytać tylko czy dzisiaj też przyjdziesz na mnie popatrzeć ?
-Ale ja nie przychodzie tam dla tego... Przychodzę tam tylko do taty i do koleżanki.
-Chodź pojedziesz ze mną.-powiedział wręczając mi kask.
-Ale gdzie...?
-Do jak ty to mówisz " Twojego taty "-powiedział a ja z niechęcią wzięłam kask z jego dłoni. Chłopak uśmiechną się triumfalnie i wsiadł na motor.-No chodź-powiedział a ja nie pewnie wsiadłam na maszynę zanim odpalił powiedziałam.
-Obiecaj że mnie nie zabijesz.
-Obiecuję kochanie-powiedział, odpalił i ruszył. Jechaliśmy szybko ja wtuliłam się w plecy Mika i zamknęłam oczy. Nigdy wcześniej nie jeździłam tak szybko motorem. Może dla tego że nie jeździłam motorem. Po kilku minutach byliśmy na miejscu Mike zaparkował i zgasił pojazd. Zszedł pierwszy i pomógł mi zejść.
-Fajnie... ?-zapytał
-Nieee...-powiedziałam uśmiechając się i oddając kask chłopakowi. Potem tylko razem z Mike'm poszłam do środka. Chłopak poszedł do szatni a ja oddałam torbę Lee i się z nią przywitałam porozmawiałam z nią chwilę i poszłam do taty gdzie na ringu stał już Mike ale jeszcze nie walczył tylko się rozgrzewał . Uśmiechną się do mnie a ja to odwzajemniłam podeszłam do taty i się z nim przywitałam.
-Witaj kaktusie.-nie wiem dla czego tak na mnie mówi już kiedyś jak byłam mała tak na mnie mówił.
-Hej... i nie mów tak na mnie.-powiedziałam i usiadłam na krześle. Siedziałam tam przez cały trening co jakiś czas Mike patrzył na mnie. Nie ukrywam podobało mi się to. Po treningu wróciłam z tatą do domu. Zjadłam kolacje i poszłam do pokoju i leżałam bez czynnie na łóżku i zastanawiałam się co będzie jutro...
------------------------------
Ok mam nadzieje że się podoba jak tak to wiecie co robić
Paulina ^.^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz