sobota, 25 października 2014

Rozdział 7

Przebijałam się przez tłum ludzi chciałam gdzieś dojść ale nie wiedziałam gdzie. Jak się okazało po pewnym czasie doszłam znowu do kuchni. Nie przepadam za bardzo za alkoholem więc nalałam sobie sprite do czerwonego kubeczka i wypiłam napój. Po chwili podszedł do mnie jakiś chłopak staną nade mną i coś mruczał. Nie znajomy złapał mnie w talii i przyciągną do siebie zaczęłam się bronić ale na darmo krzyczałam ale ze nikogo poza mną i tym kimś nie było to nikt nie usłyszał. Nagle usłyszałam ja drzwi się otwierają i ujrzałam Mika. Chłopak odciągną ode mnie nie znajomego i zaczął go okładać pięściami ja się odsunęłam.
-Mike starczy już dałeś mu nauczkę.-chłopak jak na rozkaz odsuną się złapał mnie za rękę i wyszliśmy tylnymi drzwiami. Stanęliśmy pod drzewem a ja przytuliłam się do Mika i dziękowałam mu w duszy.  Chłopak też mnie objął i zapytał.
-Nic ci nie jest ?
-Nie ale jedźmy z tond powiedziałam i ruszyliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po kilku minutach byliśmy w kompletnie mi nie znanym miejscu.
-Co my tu robimy ?-zapytałam wysiadając z auta.
-No przecież chore by było wracanie tak szybko z imprezy co byś powiedziała starym...
-No racja.-powiedziałam i usiedliśmy na ławce.-Mogę cię o coś spytać ?..
-No możesz.
-Ile masz lat ?
-18 a co ?
-To dla czego chodzisz ze mną do klasy ?
-Nie chodzę mamy tylko parę lekcji ze sobą...
-No ale wiesz o co mi chodzi.
-Rzuciłem szkołę w twoim wieku... Ale starzy powiedzieli że jak nie pójdę do szkoły to mam się wyprowadzić. Więc poszedłem bo kto by mnie przyjął do pracy jak nie mam szkoły skończonej.
-Aha...
-Co jutro robisz ?
-Pilnuję siostry  bo rodzice wyjeżdżają.
-AAA no dobra jedziemy.-powiedział i poszliśmy do samochodu

NASTĘPNY DZIEŃ
 -Czego ty chcesz ?-zapytałam patrząc która godzina była 10:30.
-Głodna jestem.
-Nic dziwnego zejdź na dół włącz sobie bajki ja zaraz zejdę dobrze.-powiedziałam a dziewczynka zrobiła to o co ją poprosiłam. Poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby i ubrałam to. Po dziesięciu minutach byłam na dole. Weszłam do kuchni otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej mleko. Później wyciągnęłam płatki i dwie miseczki, następnie wsypałam płatki do miseczek i dolałam mleka. Wzięłam miseczki i zaniosłam do stołu zawołałam siostrę i zaczęłyśmy jeść.
-Co będziemy dzisiaj robić ?-zapytała.
-Nie wiem a co byś chciała ?
-Iść na lody...
- To idziemy na lody ?
-Dobra...-Po śniadaniu posprzątałam, poszłam po torbę i poszłyśmy na lody. Podeszłyśmy do lady gdzie stała kasjerka. Zamówiłyśmy miętowo-gumowo-truskawkowe i poszłyśmy do Central Parku. Usiadłyśmy na ławce i patrzyłyśmy na jezioro przed nami kiedy ktoś do nas podszedł.
-Witam drogie panie..-odwróciłam się a tam stał Mike z jakąś dziewczynką.
-Cześć powiedziałam. A kto to.
-To jest Miranda.
-Cześć  Miranda a to jest moja siostra Mackenzie.-Moja siostra podeszła do dziewczynki i przywitała się.
-Możemy się pobawić.-Zapytała Mackenzie
-Idźcie ale nie od chodźcie za daleko-powiedziałam a dziewczynki poszły -próbujesz poderwać mnie na dziecko ?
-Niee...sama mnie wyciągnęła.-powiedział. Pogadaliśmy chwile a później a poszłam do domu siedziałam salonie i rysowałam a Mackenzie coś robiła w pokoju. Ale wiem jedno chce już poniedziałek...
=================================
jej już 7 jeszcze nie wiemy ile będzie rozdziałów ale mamy nadzieje że jak najwięcej jak się podoba to wiecie co robić :)
                                      Paulina ^.^

sobota, 18 października 2014

Rozdział 6

Miną już tydzień od tego czasu zaczęłam więcej rozmawiać z Mikem. Częściej bywałam u taty i w ogóle jakoś dziwnie się czułam. Ale nie w złym sensie chyba. Po lekcjach jeździłam z nim do taty w weekendy spotykałam się z nim. Rozmawialiśmy tak jakbyśmy znali się od zawsze to trochę dziwne.
A wracając do rzeczywistości dzisiaj jest piątek ostatni dzień do szkoły. Więc poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby, zrobiłam makijaż który składał się z: podkładu, tuszu do rzęs i wyglądał tak praktycznie zawsze. Ubrałam to bardzo lubię chodzić w swetrach, bluzach z kapturem i koszulach  w mojej szafie jest tego pełno. Wzięłam torbę z zeszytami i zeszłam na dół ubrać moje białe converse, wzięłam jeszcze kurtkę i mogłam iść.  Kiedy wyszłam na zewnątrz to stwierdziłam że nie jest tak  zimno wiec zawiesiłam kurtkę przez torbę i szłam dalej. Jak zawsze przy przystanku czekał na mnie Mike. Przywitałam się z nim brałam kurtkę, wzięłam. kaski usiadłam i pojechaliśmy. Po chwili byłam już w szkole. Zeszłam z pojazdu i oddałam kask chłopakowi.
-Widzę że się już powoli przyzwyczajasz do szybkiej jazdy...-powiedział.
-No jest jakoś lepiej.-powiedziałam i ruszyliśmy w stronę szkoły.
-Słuchaj jest dzisiaj domówka u kolegi i tak myślałem czybyś  nie poszła ze mną na nią ?
-UUU nie wiem będę musiała się spytać rodziców wiesz ja mam jeszcze to szesnaście lat...
-No  rozumiem. W razie co zaczyna się o 20:30 więc mamy jeszcze trochę czasu.
-Ok zapytam się przysięgam.-powiedziałam  i poszłam na lekcje.

Kilka godzin później:
Jest już 17:00 a ja jakoś nie mam odwagi zapytać rodziców o tą całą domówkę szczerze to trochę się boje na nią iść ale no co mi szkodzi. Siedziałam przy obiedzie i grzebałam widelcem w potrawie i wpatrując się w talerz zapytałam.
-Mam sprawę...-powiedziałam nadal patrząc w talerz- Bo kolega mojego kolegi organizuje domówkę i ten mój kolega pytał się czy nie poszła bym z nim. No i teraz ja się pytam czy bym mogła iść na tą imprezę ?-powiedziałam patrząc na rodziców.
-A dobrze znasz tego swojego kolegę ?-zapytał tata.
-No chodzi ze mną do klasy. Jest... fajny.
-Fajny ?-zapytała mama a ja przytaknęłam- Dobrze ale pod jednym warunkiem...
-Dobra zrobię wszystko...
-Zaopiekujesz się siostrą w weekend bo ja z tatą musimy wyjechać na te dwa dni.
-Ok to drobna przesada...-powiedziałam
-To przegnaj się z domówką-powiedział chytrze tata.
-No dobra...-powiedziałam wzdychając. Po posiłku poszłam do pokoju napisać Mikowi że rodzice się zgodzili. A on na to że przyjedzie po mnie o 19:30. Miałam trochę czasu więc posiedziałam na różnych portalach internetowych. Kiedy wybiła osiemnasta poszłam do łazienki wzięłam prysznic umyłam zęby i owinięta w ręcznik poszłam do pokoju  po sukienkę i bieliznę i wróciłam do łazienki zrobić makijaż. W końcu ubrałam sukienkę    poszłam do pokoju ubrałam jeszcze jakieś bransoletki i dostałam wiadomość że Mike jest na dole. Więc pożegnałam się i zeszłam na dół. Kiedy byłam na dole chłopak uśmiechnął się i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Jednak masz samochód.-powiedziałam.
-Nie nie mam to samochód mojego taty. A poza tym ładnie wyglądasz.
-Dzięki-powiedziałam a on się uśmiechną. Po trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Mike wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi podziękowałam i poszliśmy do domu jego kolegi. Kiedy weszliśmy chłopak złapał mnie za rękę i przebijaliśmy się przez tłum ludzi. Jak się okazało po pewnym czasie Mike prowadził mnie do kuchni tam podał mi kubeczek z napojem ale ja podziękowałam. Po kilku minutach chłopak złapał mnie za rękę i pociągną na parkiet. Mike złapał mnie w talii i przysuną do siebie ja swoje ręce oplotłam mu na szyi i zaczęliśmy się kiwać. Kiedy spojrzałam mu w oczy zaczęły błysnąć. Chłopak pochylił się i dotkną swoimi ustami moich czułam dobrze jego ciepło, jego smak chłonęłam całą sobą. Oddałam mu pocałunek a moje serce zaczęło bić szybciej kiedy zaczął muskać swoim językiem mojego podniebienia. Po chwili przerwał pocałunek a ja przeprosiłam i odeszłam...
___________________________
Mam nadzieje że się podoba jak tak proszę zostawić komentarz :)
                                               Patrycja xx

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 5

Wstałam rano w ogóle nie wyspana. Nie wiem czemu ale nie mogłam spać. Podeszłam do szafy wciąż zaspana wyciągnęłam z niej pierwszy lepszy komplet i bieliznę i ruszyłam do łazienki. Tam umyłam twarz i zęby zrobiłam makijaż, włosy przejechałam szczotką i ubrałam się w to i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym nalałam soku i zjadłam to. Była siódma wiec tylko ja byłam na chodzie bo musze iść do szkoły. Po posiłku poszłam na górę i wzięłam torbę z zeszytami zeszłam na dół ubrałam moje kochane czarne za kostkę converse. Wzięłam jeszcze kurtkę ponieważ jest jesień i jest strasznie deszczowo. Kiedy wyszłam z bloku zimne powietrze zaatakowało moją twarz przymknęłam oczy i ruszyłam do szkoły. Kiedy byłam w połowie drogi ktoś zatrzymał się motorem. Już w tedy wiedziałam że to Mike wiec stado motyli wybuchło w moim brzuchu nawet nie wiedziałam dla czego. Chłopak zszedł z pojazdu i łapał mnie za nadgarstki ciągnąc mnie w swoją stronę. Teraz stałam przodem do Mika jednak nie mogłam mu spojrzeć w oczy ponieważ był o wiele wyższy ja miałam zaledwie 175 cm a on...
-Podwieźć cię ?
-Nie dzięki przejdę się.-nie mogłam iść ponieważ jego uścisk na moich nadgarstkach wzmocnił się- proszę puść mnie nie mam ochoty się z tobą użerać.-powiedziałam a on o dziwo zrobił to o co go poprosiłam. Odwróciłam się i poszłam w daną  stronę.

W szkole nic ani nikt mnie nie zaczepił. Ale lekcje ciągnęły się w nie znane. Po zajęciach od razu ruszyłam w stronę wyjścia. Na dworze pachniało deszczem i jesienią kochałam oba te zapachy, a jeszcze bardziej kochałam Nowy Jork jesienią był w tedy przepiękny. Przed bramą szkoły stał Mike kiedy mnie zobaczył uśmiechną się  a ja nie wiedząc dla czego odwzajemniłam ten gest. Wiedziałam że czekał na mnie więc podeszłam do niego nie wiedząc czemu.
-Na kogo czekasz ?-zapytałam.
-Na ciebie...-powiedział, złapał mnie za nadgarstki, przyciągną mnie tak że teraz znajdowałam się między jego nogami. Uniosłam jedną brew i zapytałam.
-Co chcesz ?
-Chce spytać tylko czy dzisiaj też przyjdziesz na mnie popatrzeć ?
-Ale ja nie przychodzie tam dla tego... Przychodzę tam tylko do taty i do koleżanki.
-Chodź pojedziesz ze mną.-powiedział wręczając mi kask.
-Ale gdzie...?
-Do jak ty to mówisz " Twojego taty "-powiedział a ja z niechęcią wzięłam kask z jego dłoni. Chłopak uśmiechną się triumfalnie i wsiadł na motor.-No chodź-powiedział a ja nie pewnie wsiadłam na maszynę zanim odpalił powiedziałam.
-Obiecaj że mnie nie zabijesz.
-Obiecuję kochanie-powiedział, odpalił i ruszył. Jechaliśmy szybko ja wtuliłam się w plecy Mika i zamknęłam oczy. Nigdy wcześniej nie jeździłam tak szybko motorem. Może dla tego że nie jeździłam motorem. Po kilku minutach byliśmy na miejscu Mike zaparkował i zgasił pojazd. Zszedł pierwszy i pomógł mi zejść.
-Fajnie... ?-zapytał
-Nieee...-powiedziałam uśmiechając się i oddając kask chłopakowi. Potem tylko razem z Mike'm poszłam do środka. Chłopak poszedł do szatni a ja oddałam torbę Lee i się z nią przywitałam porozmawiałam z nią chwilę i poszłam do taty gdzie  na ringu stał już Mike  ale jeszcze nie walczył tylko się rozgrzewał . Uśmiechną się do mnie a ja to odwzajemniłam podeszłam do taty i się z nim przywitałam.
-Witaj kaktusie.-nie wiem dla czego tak na mnie mówi już kiedyś jak byłam mała tak na mnie mówił.
-Hej... i nie mów tak na mnie.-powiedziałam  i usiadłam na krześle. Siedziałam tam przez cały trening co jakiś czas Mike patrzył na mnie. Nie ukrywam podobało mi się to. Po treningu wróciłam z tatą do domu. Zjadłam kolacje i poszłam do pokoju i leżałam bez czynnie na łóżku i zastanawiałam się co będzie jutro...
------------------------------
Ok mam nadzieje że się podoba jak tak to wiecie co robić
                                  Paulina ^.^

środa, 1 października 2014

Uwaga

Witam i przepraszam za to ze nie bylo rozdzialow ale razem z siostrom jetesmy na wymianie za granica i wlasnie pisze na amerykanskiej klawiaturze i nie mam polskich zankow. Bardzo przepraszam ze wam wczesniej nie powiedzialam ale tak wyszlo. W domu bede dopiero za rok czyli wracam w wakacje ale opowiadanie bedzie dalej prowadzone. Pozdrawiam Patrycja i Paulina.