sobota, 25 października 2014

Rozdział 7

Przebijałam się przez tłum ludzi chciałam gdzieś dojść ale nie wiedziałam gdzie. Jak się okazało po pewnym czasie doszłam znowu do kuchni. Nie przepadam za bardzo za alkoholem więc nalałam sobie sprite do czerwonego kubeczka i wypiłam napój. Po chwili podszedł do mnie jakiś chłopak staną nade mną i coś mruczał. Nie znajomy złapał mnie w talii i przyciągną do siebie zaczęłam się bronić ale na darmo krzyczałam ale ze nikogo poza mną i tym kimś nie było to nikt nie usłyszał. Nagle usłyszałam ja drzwi się otwierają i ujrzałam Mika. Chłopak odciągną ode mnie nie znajomego i zaczął go okładać pięściami ja się odsunęłam.
-Mike starczy już dałeś mu nauczkę.-chłopak jak na rozkaz odsuną się złapał mnie za rękę i wyszliśmy tylnymi drzwiami. Stanęliśmy pod drzewem a ja przytuliłam się do Mika i dziękowałam mu w duszy.  Chłopak też mnie objął i zapytał.
-Nic ci nie jest ?
-Nie ale jedźmy z tond powiedziałam i ruszyliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po kilku minutach byliśmy w kompletnie mi nie znanym miejscu.
-Co my tu robimy ?-zapytałam wysiadając z auta.
-No przecież chore by było wracanie tak szybko z imprezy co byś powiedziała starym...
-No racja.-powiedziałam i usiedliśmy na ławce.-Mogę cię o coś spytać ?..
-No możesz.
-Ile masz lat ?
-18 a co ?
-To dla czego chodzisz ze mną do klasy ?
-Nie chodzę mamy tylko parę lekcji ze sobą...
-No ale wiesz o co mi chodzi.
-Rzuciłem szkołę w twoim wieku... Ale starzy powiedzieli że jak nie pójdę do szkoły to mam się wyprowadzić. Więc poszedłem bo kto by mnie przyjął do pracy jak nie mam szkoły skończonej.
-Aha...
-Co jutro robisz ?
-Pilnuję siostry  bo rodzice wyjeżdżają.
-AAA no dobra jedziemy.-powiedział i poszliśmy do samochodu

NASTĘPNY DZIEŃ
 -Czego ty chcesz ?-zapytałam patrząc która godzina była 10:30.
-Głodna jestem.
-Nic dziwnego zejdź na dół włącz sobie bajki ja zaraz zejdę dobrze.-powiedziałam a dziewczynka zrobiła to o co ją poprosiłam. Poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby i ubrałam to. Po dziesięciu minutach byłam na dole. Weszłam do kuchni otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej mleko. Później wyciągnęłam płatki i dwie miseczki, następnie wsypałam płatki do miseczek i dolałam mleka. Wzięłam miseczki i zaniosłam do stołu zawołałam siostrę i zaczęłyśmy jeść.
-Co będziemy dzisiaj robić ?-zapytała.
-Nie wiem a co byś chciała ?
-Iść na lody...
- To idziemy na lody ?
-Dobra...-Po śniadaniu posprzątałam, poszłam po torbę i poszłyśmy na lody. Podeszłyśmy do lady gdzie stała kasjerka. Zamówiłyśmy miętowo-gumowo-truskawkowe i poszłyśmy do Central Parku. Usiadłyśmy na ławce i patrzyłyśmy na jezioro przed nami kiedy ktoś do nas podszedł.
-Witam drogie panie..-odwróciłam się a tam stał Mike z jakąś dziewczynką.
-Cześć powiedziałam. A kto to.
-To jest Miranda.
-Cześć  Miranda a to jest moja siostra Mackenzie.-Moja siostra podeszła do dziewczynki i przywitała się.
-Możemy się pobawić.-Zapytała Mackenzie
-Idźcie ale nie od chodźcie za daleko-powiedziałam a dziewczynki poszły -próbujesz poderwać mnie na dziecko ?
-Niee...sama mnie wyciągnęła.-powiedział. Pogadaliśmy chwile a później a poszłam do domu siedziałam salonie i rysowałam a Mackenzie coś robiła w pokoju. Ale wiem jedno chce już poniedziałek...
=================================
jej już 7 jeszcze nie wiemy ile będzie rozdziałów ale mamy nadzieje że jak najwięcej jak się podoba to wiecie co robić :)
                                      Paulina ^.^

sobota, 18 października 2014

Rozdział 6

Miną już tydzień od tego czasu zaczęłam więcej rozmawiać z Mikem. Częściej bywałam u taty i w ogóle jakoś dziwnie się czułam. Ale nie w złym sensie chyba. Po lekcjach jeździłam z nim do taty w weekendy spotykałam się z nim. Rozmawialiśmy tak jakbyśmy znali się od zawsze to trochę dziwne.
A wracając do rzeczywistości dzisiaj jest piątek ostatni dzień do szkoły. Więc poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby, zrobiłam makijaż który składał się z: podkładu, tuszu do rzęs i wyglądał tak praktycznie zawsze. Ubrałam to bardzo lubię chodzić w swetrach, bluzach z kapturem i koszulach  w mojej szafie jest tego pełno. Wzięłam torbę z zeszytami i zeszłam na dół ubrać moje białe converse, wzięłam jeszcze kurtkę i mogłam iść.  Kiedy wyszłam na zewnątrz to stwierdziłam że nie jest tak  zimno wiec zawiesiłam kurtkę przez torbę i szłam dalej. Jak zawsze przy przystanku czekał na mnie Mike. Przywitałam się z nim brałam kurtkę, wzięłam. kaski usiadłam i pojechaliśmy. Po chwili byłam już w szkole. Zeszłam z pojazdu i oddałam kask chłopakowi.
-Widzę że się już powoli przyzwyczajasz do szybkiej jazdy...-powiedział.
-No jest jakoś lepiej.-powiedziałam i ruszyliśmy w stronę szkoły.
-Słuchaj jest dzisiaj domówka u kolegi i tak myślałem czybyś  nie poszła ze mną na nią ?
-UUU nie wiem będę musiała się spytać rodziców wiesz ja mam jeszcze to szesnaście lat...
-No  rozumiem. W razie co zaczyna się o 20:30 więc mamy jeszcze trochę czasu.
-Ok zapytam się przysięgam.-powiedziałam  i poszłam na lekcje.

Kilka godzin później:
Jest już 17:00 a ja jakoś nie mam odwagi zapytać rodziców o tą całą domówkę szczerze to trochę się boje na nią iść ale no co mi szkodzi. Siedziałam przy obiedzie i grzebałam widelcem w potrawie i wpatrując się w talerz zapytałam.
-Mam sprawę...-powiedziałam nadal patrząc w talerz- Bo kolega mojego kolegi organizuje domówkę i ten mój kolega pytał się czy nie poszła bym z nim. No i teraz ja się pytam czy bym mogła iść na tą imprezę ?-powiedziałam patrząc na rodziców.
-A dobrze znasz tego swojego kolegę ?-zapytał tata.
-No chodzi ze mną do klasy. Jest... fajny.
-Fajny ?-zapytała mama a ja przytaknęłam- Dobrze ale pod jednym warunkiem...
-Dobra zrobię wszystko...
-Zaopiekujesz się siostrą w weekend bo ja z tatą musimy wyjechać na te dwa dni.
-Ok to drobna przesada...-powiedziałam
-To przegnaj się z domówką-powiedział chytrze tata.
-No dobra...-powiedziałam wzdychając. Po posiłku poszłam do pokoju napisać Mikowi że rodzice się zgodzili. A on na to że przyjedzie po mnie o 19:30. Miałam trochę czasu więc posiedziałam na różnych portalach internetowych. Kiedy wybiła osiemnasta poszłam do łazienki wzięłam prysznic umyłam zęby i owinięta w ręcznik poszłam do pokoju  po sukienkę i bieliznę i wróciłam do łazienki zrobić makijaż. W końcu ubrałam sukienkę    poszłam do pokoju ubrałam jeszcze jakieś bransoletki i dostałam wiadomość że Mike jest na dole. Więc pożegnałam się i zeszłam na dół. Kiedy byłam na dole chłopak uśmiechnął się i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Jednak masz samochód.-powiedziałam.
-Nie nie mam to samochód mojego taty. A poza tym ładnie wyglądasz.
-Dzięki-powiedziałam a on się uśmiechną. Po trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Mike wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi podziękowałam i poszliśmy do domu jego kolegi. Kiedy weszliśmy chłopak złapał mnie za rękę i przebijaliśmy się przez tłum ludzi. Jak się okazało po pewnym czasie Mike prowadził mnie do kuchni tam podał mi kubeczek z napojem ale ja podziękowałam. Po kilku minutach chłopak złapał mnie za rękę i pociągną na parkiet. Mike złapał mnie w talii i przysuną do siebie ja swoje ręce oplotłam mu na szyi i zaczęliśmy się kiwać. Kiedy spojrzałam mu w oczy zaczęły błysnąć. Chłopak pochylił się i dotkną swoimi ustami moich czułam dobrze jego ciepło, jego smak chłonęłam całą sobą. Oddałam mu pocałunek a moje serce zaczęło bić szybciej kiedy zaczął muskać swoim językiem mojego podniebienia. Po chwili przerwał pocałunek a ja przeprosiłam i odeszłam...
___________________________
Mam nadzieje że się podoba jak tak proszę zostawić komentarz :)
                                               Patrycja xx

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 5

Wstałam rano w ogóle nie wyspana. Nie wiem czemu ale nie mogłam spać. Podeszłam do szafy wciąż zaspana wyciągnęłam z niej pierwszy lepszy komplet i bieliznę i ruszyłam do łazienki. Tam umyłam twarz i zęby zrobiłam makijaż, włosy przejechałam szczotką i ubrałam się w to i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym nalałam soku i zjadłam to. Była siódma wiec tylko ja byłam na chodzie bo musze iść do szkoły. Po posiłku poszłam na górę i wzięłam torbę z zeszytami zeszłam na dół ubrałam moje kochane czarne za kostkę converse. Wzięłam jeszcze kurtkę ponieważ jest jesień i jest strasznie deszczowo. Kiedy wyszłam z bloku zimne powietrze zaatakowało moją twarz przymknęłam oczy i ruszyłam do szkoły. Kiedy byłam w połowie drogi ktoś zatrzymał się motorem. Już w tedy wiedziałam że to Mike wiec stado motyli wybuchło w moim brzuchu nawet nie wiedziałam dla czego. Chłopak zszedł z pojazdu i łapał mnie za nadgarstki ciągnąc mnie w swoją stronę. Teraz stałam przodem do Mika jednak nie mogłam mu spojrzeć w oczy ponieważ był o wiele wyższy ja miałam zaledwie 175 cm a on...
-Podwieźć cię ?
-Nie dzięki przejdę się.-nie mogłam iść ponieważ jego uścisk na moich nadgarstkach wzmocnił się- proszę puść mnie nie mam ochoty się z tobą użerać.-powiedziałam a on o dziwo zrobił to o co go poprosiłam. Odwróciłam się i poszłam w daną  stronę.

W szkole nic ani nikt mnie nie zaczepił. Ale lekcje ciągnęły się w nie znane. Po zajęciach od razu ruszyłam w stronę wyjścia. Na dworze pachniało deszczem i jesienią kochałam oba te zapachy, a jeszcze bardziej kochałam Nowy Jork jesienią był w tedy przepiękny. Przed bramą szkoły stał Mike kiedy mnie zobaczył uśmiechną się  a ja nie wiedząc dla czego odwzajemniłam ten gest. Wiedziałam że czekał na mnie więc podeszłam do niego nie wiedząc czemu.
-Na kogo czekasz ?-zapytałam.
-Na ciebie...-powiedział, złapał mnie za nadgarstki, przyciągną mnie tak że teraz znajdowałam się między jego nogami. Uniosłam jedną brew i zapytałam.
-Co chcesz ?
-Chce spytać tylko czy dzisiaj też przyjdziesz na mnie popatrzeć ?
-Ale ja nie przychodzie tam dla tego... Przychodzę tam tylko do taty i do koleżanki.
-Chodź pojedziesz ze mną.-powiedział wręczając mi kask.
-Ale gdzie...?
-Do jak ty to mówisz " Twojego taty "-powiedział a ja z niechęcią wzięłam kask z jego dłoni. Chłopak uśmiechną się triumfalnie i wsiadł na motor.-No chodź-powiedział a ja nie pewnie wsiadłam na maszynę zanim odpalił powiedziałam.
-Obiecaj że mnie nie zabijesz.
-Obiecuję kochanie-powiedział, odpalił i ruszył. Jechaliśmy szybko ja wtuliłam się w plecy Mika i zamknęłam oczy. Nigdy wcześniej nie jeździłam tak szybko motorem. Może dla tego że nie jeździłam motorem. Po kilku minutach byliśmy na miejscu Mike zaparkował i zgasił pojazd. Zszedł pierwszy i pomógł mi zejść.
-Fajnie... ?-zapytał
-Nieee...-powiedziałam uśmiechając się i oddając kask chłopakowi. Potem tylko razem z Mike'm poszłam do środka. Chłopak poszedł do szatni a ja oddałam torbę Lee i się z nią przywitałam porozmawiałam z nią chwilę i poszłam do taty gdzie  na ringu stał już Mike  ale jeszcze nie walczył tylko się rozgrzewał . Uśmiechną się do mnie a ja to odwzajemniłam podeszłam do taty i się z nim przywitałam.
-Witaj kaktusie.-nie wiem dla czego tak na mnie mówi już kiedyś jak byłam mała tak na mnie mówił.
-Hej... i nie mów tak na mnie.-powiedziałam  i usiadłam na krześle. Siedziałam tam przez cały trening co jakiś czas Mike patrzył na mnie. Nie ukrywam podobało mi się to. Po treningu wróciłam z tatą do domu. Zjadłam kolacje i poszłam do pokoju i leżałam bez czynnie na łóżku i zastanawiałam się co będzie jutro...
------------------------------
Ok mam nadzieje że się podoba jak tak to wiecie co robić
                                  Paulina ^.^

środa, 1 października 2014

Uwaga

Witam i przepraszam za to ze nie bylo rozdzialow ale razem z siostrom jetesmy na wymianie za granica i wlasnie pisze na amerykanskiej klawiaturze i nie mam polskich zankow. Bardzo przepraszam ze wam wczesniej nie powiedzialam ale tak wyszlo. W domu bede dopiero za rok czyli wracam w wakacje ale opowiadanie bedzie dalej prowadzone. Pozdrawiam Patrycja i Paulina.


sobota, 27 września 2014

Rozdział 4

Po zakończonej lekcji wyszłam na korytarz by zanieść książki do szafki. Wpisałam kod, otworzyłam ją, schowałam i zamknęłam. Kiedy odwróciłam się nad de mną stał Mike. Ja przylegałam do szafki a on miał rękę nad moją głową, mój oddech przyśpieszył, serce waliło a ja stałam jak kołek. Chłopak pochylił się na de mną i wyszeptał.
-Nie potrzebuję opiekunki. Ale jak chcesz mnie niańczyć to chętnie-powiedział i pocałował mnie w szyję. Skrzywiłam się a on odszedł za to przyszły moje przyjaciółki.
-Ok masz się nim opiekować ale nie w ten sposób.-powiedziała Chloe.
-Hehehe wiesz co nie wiedziałam-powiedziałam sarkastycznie-`pamiętacie jak wam mówiłam o tym chłopaku co o mało mnie nie zabił ? To właśnie Mike-opowiedziałam im całą historie a one słuchały jedyne co nam przerwało rozmowę to felerny dzwonek na lekcje.

4 GODZINY PÓŹNIEJ:
Właśnie kończyłam lekcje więc kierowałam się do szafki by wziąć torbę otworzyłam szafkę i wyciągnęłam torbę, zamknęłam szafkę i od wróciłam się aby poszukać koleżanek. Jednak brutalnie mnie zaatakowano czyli po raz drugi dzisiaj byłam przyklejona do szafek. A mój napastnik czyli Mike stał w pozycji takiej jak przedtem. Nachylił się nad de mną i znowu szepną.
-Będziesz dzisiaj u tatusia ?-przeszły mnie dreszcze.
-Nie wiem...
-W razie coś...-powiedział i sięgną do mojej kieszeni po mój telefon. Wbił w klawiaturę numer i z powrotem wsadził go z powrotem na miejsce - jak byś coś chciała dzwoń powiedział i pocałował mnie w polik.
-Czego  ty właściwie ode mnie chcesz -zapytałam a on odszedł tak po prostu szczyt chamskości. Po chwili znalazłam koleżanki i poszłyśmy do swoich domów.

Kiedy weszłam do mieszkania w powietrzu unosił się zapach jakieś potrawy stwierdziłam że to mama coś gotuje przywitałam się z nią i powiedziałam że zaraz zejdę. Więc szybkim krokiem ruszyłam do mojego pokoju . Rzuciłam  torbę i zbiegłam do kuchni. Umyłam ręce i pomogłam mamie w obierani warzyw.
-Jak tam w szkole ?
-Dobrze...doszedł nowy uczeń do mojej klasy.
-Dużo osób w tej twojej klasie, sporo tych plastyków będzie-sedno właśnie mama wbiła mi to że ja jestem w klasie plastycznej czyli Mike też będzie plastykiem.
-No... Ja idę wrócę  z tatą.-powiedziałam i wyszłam.

Kilka minut później byłam u taty. Weszłam do wielkiej sali nawet nie wiem po co tu przyszłam coś mnie tu ciągnęło ale co ? Po godzinie wróciłam do domu nie byłam głodna więc poszłam do pokoju wzięłam bluzę i wyszłam na balkon usiadłam na wiklinowym krześle i wpatrywałam się w telefon w którym był zapisany głupi numer Mika. Zadawałam sobie wciąż to pytanie Co ja do cholery robię ?
Od jakiegoś czasu tak jak bym w ogóle nie myślałam. Odblokowałam ekran mojego telefonu otworzyłam książkę telefoniczną i szukałam numeru Mika zanim zdążyłam zadzwonić zablokowałam ekran i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam blok kartek ołówek i zaczęłam kreślić jakieś kontury. Nie myślałam nawet co to będzie. Kiedy skończyłam przyjrzałam się obrazkowi.
i
 
Drugi wyglądał tak

 
Co się ze mną działo nigdy tak nie rysowałam ? Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź...
-------------------------------
Rozdział napisany zostawcie komy i tak P.S Ten drugi rysunek jest Pauliny :)
                      Patrycja xx

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 3

Rozmawiałam z Lee kiedy postanowiłam że pójdę do taty. Wiec podeszłam do automatu z napojami i postanowiłam że napiję się sprite ponieważ coli nie lubię. Więc wrzuciłam dolara i czekałam aż mój zakup wyleci przez otwór. kiedy dostałam swoją zdobycz otworzyłam puszkę i napiłam się napoju i poszłam do sali taty. Podeszłam do szklanych drzwi i otworzyłam je. Spojrzałam na ring i ujrzałam chłopaka który o mało mnie nie zabił a do tego mój tata go trenował już wiedziałam że będę go widywać prawie codziennie.
-YYHH super-prysnęłam i odwróciłam się na piecie w stronę drzwi chciałam wyjść ale mój tata mnie zauważył.
-O jesteś...-krzykną a ja podeszłam do niego. Tata stał oparty o narożnik . A ja usiadłam na jednym z krzeseł.- Ile już tu jesteś ?-zapytał
-Nie wiem-powiedziałam biorąc łyk napoju. Jeden z bokserów a mówiąc jeden miałam na myśli tego chłopaka. Spojrzał na mnie i się uśmiechną ja nie odwzajemniłam tego lecz spojrzałam na tatę który wrzeszczał "Patrz na przeciwnika ". Wstałam z krzesła i poszłam wyrzucić puszkę do śmietnika później znowu wróciłam do taty.
-O której kończysz ?-zapytałam a echo rozniosło się po pomieszczeniu chodź powiedziałam to dość cicho.
-Trochę później więc pójdziesz do dziewczyn a ja po ciebie później przyjadę dobra ?
-Ok.-powiedziałam i usiadłam na krześle. Siedziałam tak jeszcze chwile i poszłam do recepcji tam rozmawiałam z Lee a po kilku minutach wyszedł tata. Domyślałam się że zawodnicy już też zeszli z ringu. Więc pożegnałam się z tatom wzięłam moją torbę od Lee którą zawsze mi chowa pod ladę żebym z nią się nie pałętała. Pożegnałam się jeszcze z Lee i wyszłam tylnymi drzwiami nie wiem co mnie do tego podkusiło przecież wiedziałam że tam będzie ten chłopak. I w cale się nie myliłam stał przy motorze a kiedy wyszłam spojrzała na mnie i się uśmiechną. Nie  zwracałam na niego uwagi po prostu szłam. Kiedy przechodziłam obok niego zapytał.
-Pod wieść  cię ?
-Nie dzięki przejdę się a poza tym nawet cię nie znam.-nawet się zatrzymałam.
-Mike jestem.-powiedział a ja się zatrzymałam.
-Myślisz że mnie to obchodzi ?
-No mówiłaś że mnie nie znasz. Więc teraz już znasz.
-Czego ty ode mnie chcesz ? Weź się ode mnie odczep.-Powiedziałam i ruszyłam szybkim krokiem przed siebie. Ten cały Mike później się do mnie nie przyczepiał. Kiedy doszłam wreszcie do domu przyjaciółek drzwi otworzyła mi pani Gabriela. Mama bliźniaczek i weszłam na górę gdzie były dziewczyny. Dość długo się zastanawiałyśmy co będziemy robić ale w końcu postanowiłyśmy że obejrzymy ''Niezgodną ''. Kocham ten film. Po godzinie przyjechał tata wróciliśmy a ja resztę wieczoru siedziałam sama w pokoju.

Poniedziałek:
Stoję przy szafce z dziewczynami i gadam z nimi o tak naprawdę o niczym kiedy zadzwonił dzwonek. Weszłyśmy do klasy i zajęłyśmy miejsca w jednoosobowych ławkach. Po kilku minutach weszła pani od Historii zajęła miejsce przy biurku nauczyciela po to żeby zaraz wstać.
-Dzisiaj będziemy gościć nowego ucznia.-powiedziała znudzonym lecz surowym tonem- A jest nim Mike Philips. -moje serce zaczęło bić szybciej ale zaraz. Tamten Mike wyglądał na co najmniej osiemnaście lat. A poza tym jest dużo osób o takim imieniu a i nawet nie znam jego nazwiska. Kiedy chłopak wstał i przywitał się z klasom moje serce stanęło to nie mógł być on.
-Evelyne Styles-krzyknęła pani Wood a ja wstałam-będziesz się nim opiekować. Nie martw się tylko dzisiaj.-przytaknęłam . Ale w głębi wiedziałam ze to nie będzie gra według moich zasad a wręcz przeciwnie...
----------------------
Ok więc mamy już trzeci a drogi napisany przeze mnie mam nadzieje ze się podoba a i nie zapomnijcie o komentarzach :)
                           Paulina ^.^

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 2

Dzisiaj sobota więc to znaczy że siedzę w domu i się nudzę. Zresztą jak zawsze  w sobotę. Wygramoliłam się z łóżka i szybkim krokiem podeszłam do szafy wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i ciuchy. Poszłam do łazienki była już dziesiąta więc wszyscy byli na chodzie. Kiedy byłam już w łazience to obmyłam twarz zimną wodą i od razu poczułam się lepiej. Umyłam zęby, uczesałam się w wysoki kucyk i ubrałam to. Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli już przy śniadaniu. Przywitałam się ze wszystkimi a oni ze mną. Nagle w moich uszach zabrzmiał dzwonek oznajmiający o sms. Był on od Camile. Informował mnie on o tym że zostawiłam u nich zegarek. Kompletnie o nim zapomniałam odpisałam na wiadomość i przystąpiłam do posiłku.
-Evelyn wiesz co sądzę o używaniu telefony przy stole.-Powiedziała mama.
-Ta  wiem ale to Camile... a właśnie tato jak będziesz jechał do pracy to podwieziesz mnie do dziewczyn zostawiłam u nich zegarek ?
-Ta to się zbieraj-powiedział tata a ja ruszyłam w stronę pokoju po torbę. Nie wiedzieć czemu bardzo ją lubiłam. Chwile po tym byłam już na dole. Dałam buziaka mamie i siostrze.
-Nie lubię jak tak robisz...-Powiedziała siostra wycierając swój polik.
-Ale o co ci chodzi ?-zapytałam i wyszłam z tatą. Po chwili byłam w samochodzie do bliźniaczek było piętnaście minut drogi ale że ja jako największy leń świata musiałam jechać samochodem to byłam tam w trymiga.
-Przyjdę do ciebie później.-poinformowałam tatę-Pa...
-Pa- odpowiedział a ja wyszłam z auta. Ruszyłam w stronę drzwi frontowych i zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzyła mi Chloe przywitałyśmy się i poszłam za nią na górę,  w jej pokoju zawsze  panował porządek czego nie można powiedzieć o Camile. Dziewczyna wyciągnęła z białej szuflady pudełko a z niego zegarek. Podała mi go a ja założyłam go szybko na lewą rękę. Ten zegarek dostałam od nich na piętnaste urodziny a zostawiłam go wtedy kiedy zostałam u nich na noc.
-Zostaniesz ?-zapytała blondynka.
-Sieemaaa !!!-krzyknęła brunetka wchodząc do pokoju siostry. Chloe blondynka jest ta sztywna jak to mówi Camile. Ona zawsze się dobrze uczyła i tak dalej. Natomiast Camile brunetka to ta wyluzowana zawsze umie pocieszyć. Ja zdecydowanie pasowałam bardziej do Camile. Niby bliźniaczki ale inne.
-Zamknij się idiotko.-krzyknęła Chloe. Ale one się kochają.
-Nie później wpadnę ale dzięki. Pa
-Pa -krzyknęły razem. Taty klub był nie daleko więc poszłam pieszo. Po dosłownie dwudziestu minutach byłam na miejscu. Kiedy wychodziłam z parkingu jakiś idiota jadący na motorze prawie we mnie wjechał. Szybko zgasił silnik a ja zorientowałam się dopiero że przednie koło motoru był 10 centymetrów od de mnie. Kiedy chłopak podszedł do mnie pytając czy nic mi nie jest ja krzyknęłam.
-Ty idioto byś mnie zabił...-krzyknęłam i spojrzałam na wysokiego chłopaka. Był ubrany w czarne rurki białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę. W lewej ręcę trzymał kask jego brązowe oczy błyszczały w słonecznym świetne. Włosy miał potargane od kasku. W reszcie się odezwał.
-Wyluzuj nic ci nie jest.
-Co ?...OH daruj sobie- powiedziałam i ruszyłam w stronę budynku. Weszłam tylnym drzwiami. Podeszłam do recepcji gdzie stała Lee. Oparłam się o drewniany blat i ciężko wypuściłam powietrze.
-Co jest ?-zapytała dziewczyna.
-Daj spokój na tym świecie są sami idioci. Nawet jeden chciał mnie dzisiaj zabić-powiedziałam i odwróciłam się by zobaczyć kto przyszedł. Naszym gościem był ten chłopak.
-O znowu się spotykamy księżniczko.-powiedział a ja prysnęłam pod nosem spojrzałam na Lee a ona się śmiała.-Też przyszłaś poćwiczyć ?
-Nie akurat tak się składa że jest córką trenera boksu...-Powiedziała Lee a chłopakowi mina zrzedła na szczęście nie powiedziała którego bo jest ich tu kilku. Chłopak poszedł a ja spojrzałam na Lee.
-To jest ten twój zabójca ? Coś za przystojny na takiego.-powiedziała i się zaśmiała.
-To nie jest śmieszne.
-Owszem jest.
-Nie nie jest. No morze troszkę-powiedziałam się zaśmiałyśmy...
--------------
Okay okay wiem że długo nie było rozdziałów ale przeprowadzaliśmy się i nie miałam przez długi czas internetu. Przepraszam jeszcze raz i mam nadzieje że się podoba jak tak to komentujecie Patrycja xx

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 1

No i kolejny dzień z serii  ''Taki jak każdy inny''. Weszłam do domu poszłam do kuchni usiadłam na stołku barowym i patrzyłam jak mama coś gotuje.
-Witam witam !-krzyknęłam a mama podskoczyła ze strachu.
-Boże dziecko prawie zawału dostałam.
-Tata w domu ?
-Nie ale idź zobacz co Mackenzie robi. Jest na górze.-powiedziała a ja wzięłam torbę i poszłam na górę. Otworzyłam drzwi od mojego pokoju i rzuciłam torbę nie wiadomo gdzie. Wreszcie ruszyłam w stronę pokoju siostry. Lekko uchyliłam drzwi i weszłam do środka weszłam i usiadłam na małym jedno osobowym łóżku. Mała słodka blondyneczka siedziała na dywanie bawiąc się lalkami.
-Co robisz ?-zapytałam
-A nie widzisz ?-tylko tego nie rób nie proszę cię Eve bo... nie wytrzymam.
-Nie wyparzony jęzor.
-Ma... mam dokończyć ?-zapytała a ja wytkałam jej język i zeszłam na dół.
-Mamo idę do taty. Wrócę z nim.
-Dobra-powiedziała a ja wyszłam na klatce schodowej. Nie chciało mi się iść więc wezwałam taxi. Po naprawdę kilku minutach byłam na miejscu. Weszłam do recepcji krzyknęłam tylko "Hej Lee'' młoda brunetka odpowiedziała  każdy mnie tu znał więc mogłam przychodzić bez obaw a ja poszłam do sali w której uczył tata. Otworzyłam szklane drzwi i weszłam do sali. Na ringu stał brunet bardzo umięśniony i przystojny brunet. Chwile patrzyłam się na niego ale tata mnie z tego wyrwał.
-Evelyn witaj  słońce.
-Hej tato.-krzyknęłam i przybiłam tacie piątkę. Czasem się zachowywał jak by miał to osiemnaście lat ale nie przeszkadzało mi to wręcz przeciwnie lubiłam to. Siedziałam u taty jak zwykle godzinę ale wcale się nie nudziłam pomogłam Lee w recepcji, Abby pomogłam w sprzątaniu korytarza. Pewnie zadajecie sobie pytanie. A co na to szef ? Szefem tego klubu jest Zayn Malik spoko gość kolega mojego taty więc tylko dla tego mogę tu być. Jak zawsze zajechaliśmy z tatą do cukierni i kupiliśmy coś słodkiego potem wracaliśmy na obiad do domu.
-Kurczę...-chrząkną tata.
-Co się stało ?
-Klucz od gar...-nie dałam mu nawet dokończyć. Praktycznie zawsze go zapominał więc wiedziałam.
-Już idę... Ty chyba tatusiu się starzejesz.
-Idź -powiedział a ja wyszłam z auta i pobiegłam po klucz od garażu szybko wybiegłam z mieszkania dałam go tacie i poszłam z powrotem do mieszkania. Ściągnęłam moje białe lecz brudne converse i poszłam do kuchni umyć ręce. Pomogłam mamie przy nakrywaniu do stołu i później pomagałam mamie sprzątać. Praktycznie każdy dzień mi taki mijał ale ten był inny nie miałam jak zwykle pustki w głowie lecz on cały czas w nim dryfował. Ten chłopak z ringu  cały czas w niej był nie wiem co to miało znaczyć ale niech już sobie z mojej głowy idzie bo to dość dziwne uczucie...
______________
Uno rozdział już jest mam nadzieje że się podobał Paulina ^.^

Prolog

Hejo jestem Evelyne ale każdy mówi na mnie Eve nie wiem dlaczego. Chodzę do szkoły w brew pozorom lubię to. Mam dwie wspaniałe przyjaciółki chodź czasem mnie przerażają. Mam młodszą siostrę która potrafi zdenerwować, ale tak że jest urocza i jest oczkiem w głowie mamusi. A za to ja jestem córeczką tatusia więc często chodzę do jego klubu i ćwiczę sobie. Kocham moje życie i nie chce nic w nim zmieniać.
Ciekawe jak potoczą się dalsze losy moje i mojej rodziny...
_________________________________
Ok hej mamy już prolog HYYY więc tak to opowiadanie będę pisać z moją siostrą bliźniaczką XD
Mam nadzieje że polubicie ją. Wiec nazywa się Paulina. Ze mną będziecie się spotykać we wtorki natomiast z Paulą w soboty. Mam nadzieje że to opowiadanie przypadnie wam do gustu ja poprzednie.
                 Patrycja xx

              

                              


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Bohaterowie

                                                    Evelyn Styles  (Eve czyt. Ivi)
                                             16 Lat.  Kocha rysować. Uczennica często przebywa w pracy ojca.

                                                          


                                                          Mike Philips
                                   18 Lat. Lubi motory. Trenuje w klubie sportowym gdzie pracuje Harry
                                                
                                                          


                                             Chloe & Camile  Cook (bliźniaczki dwu jajowe)
                                               16 Lat. Przyjaciółki Evelyne

                                                          
 
 
Sarah Styles
34 Lat. Matka Evelyne. Fotograf.
 
 
Harry & Mackenzie Styles (Mac) 
36 & 5 Lat. Trener boksu.
 
 
 
______________________________________
Ok to bohaterowie 2 cz. opowiadania. Ale prolog pojawi się później :)